Włoskie pióra są u nas mniej znane, a warto na nie zwrócić uwagę, bo słyną z ciekawego wzornictwa i świetnej jakości. Złożyły się na to dwa czynniki - włoski temperament twórczy oraz niemiecka precyzja i solidność, sięgając bowiem w głąb historii pióra włoskiego można odnaleźć wiele niemieckich wpływów i koneksji, które wprowadziły na ten rynek germańską myśl techniczną, uchodzącą przecież za jedną z najbardziej solidnych na świecie. Dużą rolę odegrał też Waterman, który w swojej światowej ekspansji nie ominął i tego miejsca na mapie.
Italstilo, button filler, celuloid, c.1938
Oprócz najbardziej znanych i cenionych firm, takich jak Omas, Aurora czy Montegrappa (Visconti nie ma już tak daleko sięgajcych korzeni), w słonecznej Italii powstała cała plejada, często lokalnych manufactur, skupionych wokół kilku ośrodków, z których najważniejszym i najbardziej prężnym był Mediolan (podobnie jak Heidelberg w Niemczech). Ci mniejsi, choć wcale nie mniej znaczący w sensie jakości, wzorowali się na tych najbardziej znanych, co nie jest niczym nadzwyczajnym - tak się działo pod każdą szerokością geograficzną.
Italstilo i Parker Duofold Senior - porównanie wielkości Italstilo to z pewnością jeden z takich mniejszych, kompletnie nieznanych producentów, który jednak bardzo dobrze obrazuje włoskie wzornictwo lat trzydziestych. Nie wiadomo nawet dokładnie kto produkował te pióra - sprzedawane były w latach 30-50 tylko w jednej - i jednej z najbardziej znanych, mediolańskich sieci składów artykułów piśmienniczych (Stationary) Achille Negro. Jest to raczej "średnia półka" tamtych czasów, ale naprawdę wyśmienita!
Przede wszystkim materiał - celuloid ... jak żaden inny na świecie! Najwyższej jakości i ... tak trudno przekazać właściwości "dotykowe" - gładki, ciepły, jak tafla, lecz nie śliski, inny niż dupontowski, z którego najchętniej korzystali amerykańscy producenci.
Różnice pomiędzy tą tzw. "średnią" i "wysoką" półką tkwią przede wszystkim w pozłacanych wykończeniach i stalówkach - te drugie były dużo lepsze, średnie - jak widać na zdjęciu - pozłota obrączek skuwki niemal całkowicie została wytarta - gorszej jakości.
Kształt - baryłkowaty - dużo grubszy przekrój w środkowej części i łagodne zwężenia ku szczytom skuwki i korpusu. I klips - tak bardzo charakterystyczny dla włoskich piór - wąski, profilowany z obrotowym, walcowatym (nie kulka jak u Wahl-Eversharpa) elementem tzw. "rollera". Eleganckie, intrygujące urodą pióro o harmonijnych proporcjach.
Italstilo - stożkowate zakończenia skuwki i zakrętki korpusu
Italstilo - skuwka, sekcja (obsadka) ze stalówką
Pióro zostało wyposażone w złotą, 18 karatową, współczesną stalówkę Omasa. I w tym miejscu pojawia się termin "frankenpen", czyl inaczej mówiąc "składak". Tym mianem określa się pióra, których oryginalne części zostały zastąpione innymi. O ile w przypadku stalówki, która czasami może zostać wymieniona na lepszą nawet niż oryginalna, jak w tym piórze, lub równorzędną - jest to do przyjęcia i nie powoduje bardzo znacznych wahań cenowych, o tyle w przypadku braku oryginalności klipsa czy całej skuwki lub korpusu, jest to już poważny uszczerbek na wartości takiego pióra.
Pióro byłoby wspaniałe, gdyby nie tzw. "crazying" - bardzo poważny mankament uwidoczniony na powyższym zdjęciu (proszę porównać skuwkę z częścią korpusu). Crazying to proces krystalizacji celuloidu, uruchomiony najczęściej poprzez mechaniczne uszkodzenie pióra (np. nadpęknięcie). Przy braku ingerencji w postaci utwardzenia newralgicznych punktów prowadzi wprost do jego rozpadu. Ot, taki rodzaj celuloidowej gangreny - pióra też chorują!! Procesu nie można cofnąć niestety, ale można na szczęście go powstrzymać i sprawić, że pióro posłuży przez następne kilkadziesiąt lat.
Co by o piórze nie mówić i nie myśleć - może być najpiękniejsze i najdroższe na świecie, ale jeżeli pisanie nim nie sprawia przyjemności, jest niewiele warte! To dość śmiały pogląd, ale przyjmijmy, że odnoszę się w tej chwili do tematu z użytkowego punktu widzenia, nie kolekcjonerskiego.
Stalówka zawsze była, jest i będzie sercem każdego pióra i to właśnie jej właściwości powodują, że w oczach bardzo wielu (naprawdę!!) ludzi na całym świecie pióro wieczne nie ma sobie równych. Żadna kula, kulka czy kuleczka umieszczona na końcu długopisu lubi innego "rollera" nie jest w stanie wnieść do pisania (nawet jeśli ma to być tylko podpis) ... przyjemności, charakteru, indywidualizmu, szczęścia, lekkości, radości oraz hip-hip-hurra, lub jak kto woli mru-mru!
Warto się zatem przyjrzeć jej budowie (na przykładzie japońskiej stalówki Sailor z lat trzydziestych):
1. Końcówka pisząca (tip) - zakończona ziarnem irydowym w dobrej/b.dobrej jakości stalówkach (najczęściej złotych), zagnieciona i uformowana lub oszlifowana w stalówkach metalowych;2. Skrzydło (tine) - ich długość i łuk nadają stalówce mniej lub bardziej elastyczne właściwości (im krótsze tym twardsza stalówka);3. Ramię (shoulder) - najszersze miejsce w stalówce od którego także zależą właściwości flexowe lub ich brak, innymi słowy kombinacja "wielkości" skrzydeł i ramion pozwala fruwać jak Spencer lub "dziobać" przez kalkę ;-)4. Baza (body) - jej większa część chowa się w sekcji (obsadce) pióra;5. Podstawa (base);6. Otwór powietrzny (breather hole) - płuca stalówki - tym miejscem stalówka oddycha i "komunikuje" się z wnętrzem pióra pozwalając na płynny przepływ atramentu na spływaku; z drugiej strony stanowi swego rodzaju bufor bezpieczeństwa dla zakończenia kanału (szczególnie w miękkich, flexowych stalówkach) chroniąc stalówkę przed pęknięciem;7. Kanał (slit) - droga podróży atramentu z wnętrza pióra na kartkę papieru (pod każdą szerokością geograficzną, bez wiz!!)
Więszość źródeł nie podaje punktu 8, mnie on bardzo ciekawi, bo w różnych stalówkach wygląda on różnie. Stalówka ze zdjęcia jest flexowa (miękka) i widać tu wyraźne zgrubienie tuż przed końcówką pióra, jest też boczny szlif. Stalówki współczesne, które posiadają conajwyżej pewnego rodzaju sprężystość są w tym miejscu tak samo płaskie jak reszta stalówki.
Od wczoraj serwer hostujący zdjęcia ma jakieś poważne problemy... część przerzuciłam na inny, ale część może się nie wyświetlać za co z góry przepraszam. Mam nadzieję, że usterka szybko zostanie usunięta.
Wobec coraz większej popularności i zapotrzebowania na pióro wieczne na początku XX wieku, dwóch młodych, angielskich dżentelmenów postanowiło spróbować swoich sił w tej branży (chwała im za to!). Thomas Howard Garner i Frank Jarvis nie byli całkowitymi żółtodziobami - obaj wcześniej współpracowali z Thomasem De La Rue (Onoto) i na bazie tego doświadczenia w 1905 roku założyli własną firmę, którą nazwali Conway Stewart. Nie wiadomo dlaczego akurat tak, być może uznali, że Garner Jarvis nie brzmi zachęcająco, a być może mieli duże poczucie humoru - Conway i Stewart to bardzo popularna wówczas para komików, występujących w Collin's Music Hall w Islington.
Panowie mieli bardzo niski budżet startowy, nie mogli więc początkowo nawet marzyć o konkurowaniu z Onoto, który na samą reklamę przeznaczał ok. 50 tys. funtów!!! Niemniej jednak od samego początku jasno określili cele i grupę docelową i trzymali się tego kierunku bardzo długo - pióra miały być bardzo dobrej jakości, ale w porównaniu z Onoto, Parkerem i Watermanem konkurencyjne cenowo.
Marka Conway Stewart została zarejestrowana w 1920 roku i powoli acz sukcesywnie pięła się w górę osiągając największy szczyt popularności w latach 50ych.
Modeli Conway stworzył co niemiara - co może z pewnością imponować, firma wypracowała sobie swój własny styl - design nie powiela innych producentów, a śmiałość zestawień kolorystycznych i wzorów może zachwycać.
Złote stalówki są świetne - twarde i semi-flexowe najczęściej, a pióra wykonane z najwyższą starannością. Polityka najwyższej jakości za przyzwoitą cenę zdaje się być strzałem w dziesiątkę - inni angielscy producenci, jak wspominane Onoto, Burnham, Wyvern, Stephens czy Mentmore nie przetrwali próby czasu, a Conway ma się świetnie i od lat znajduje się w czołówce najlepszych producentów piór.
Pióro z pewnością bardzo "godne" rozważenia, zarówno użytkowo jak i kolekcjonersko, choć miłośnicy bardzo dużych piór raczej powinni się przyglądać współczesnej produkcji (np. model Churchill) - stare pióra tego producenta są gabarytowo raczej średnie i zazwyczaj nie przekraczają 15 cm ze skuwką nałożoną na koniec korpusu (za wyjątkiem wcześniejszy flattopowych modeli z lat 30-40).
Modele Duro, rmhr (kauczukowe czarno-czerwone) oraz te o wzorach "Cracked Ice" (czarne z białymi żyłkami) i "Floral" (na ostatnim zdjęciu drugie od lewej) są najdroższe i najwyżej kolekcjonersko cenione.
S nowym godom s nowym sciastwiem! Mam nadzieję, że dla wszystkich to będzie dobry rok. A gdyby tak wejść w niego z nowym piórem?
Wahl-Eversharp to wyśmienita firma, która do końca lat 40ych szła "łeb w łeb" z pozostałymi czołowymi producentami amerykańskimi: Parkerem, Watermanem i Sheafferem. Zaliczana jest zresztą wraz z nimi do tzw. "Wielkiej Czwórki".

Coronet to jedna z najbardziej spektakularnych linii, zaprezentowana pod koniec 1936 roku i produkowana do roku 1941. Hasłem przewodnim kampanii reklamowej było zdanie "Gold is Back!", a intencją firmy była sprzedaż tego modelu poprzez sieci jubilerskie. Co ciekawe, pióra wcale nie były najdroższe - Coronet w pozłacanej koszulce kosztował 10$, tyle samo co największy Doric. Tzw. Half-Coronet - model z plastikowym korpusem i pozłacaną skuwką za 8,75$. W chwili obecnej ich ceny przewyższają wyjściowe ponad 50-krotnie!!
Coronet przez wielu uznawany jest za ikonę stylu Art Deco (zaraz po nim plasuje się inny model tej firmy - Doric), jak Empire State Building i rzeczywiście linia ma "coś" w sobie, w każdym razie żaden inny producent nawet się nie zbliżył do tak odważnego jak na tamte czasy designu. Odważnego przede wszystkim z powodu próby zachowania "klasycznego" charakteru - nieco wysmuklona linia pióra nie mogła jednak konkurować z ogromną popularnością większych obłości Sheaffera Balance'a czy Parkera Vacumatica.
W roku 1938 Wahl Eversharp wprowadza do rodziny tańszy model Pacemaker (pierwszy z prawej), nazywany też małym bratem Coroneta, co jednak nie poprawiło wielkości sprzedaży i także ten model dołączył do tych rzadziej/rzadko spotykanych.