25.03.2011

Pióra chińskie - Wing Sung "727"



Moim pierwszym w życiu piórem wiecznym było Hero "100", podprowadzone Mamie i używane przez niemal całą podstawówkę. Pamiętam, że byłam zachwycona, szczególnie tą cieniutką linią, która nie wybaczała lenistwa i niechlujstwa podczas pisania.
Wczoraj dotarło do mnie pióro, które pod pewnymi względami przypomina mi tamto, pierwsze pióro, a z drugiej strony jest zupełnie inne i ... jakże technologicznie zaawansowane ;-) Kto kiedykolwiek widział pióra Combo z lat trzydziestych, wie co mam na myśli. W tym jednak przypadku zamiast zwyczajowego ołówka, producent w tylnej części korpusu umieścił długopis!

Wing Sung to szanghajski producent, który w 2000 roku został wchłonięty przez Hero. O ile Hero słynie z piór, które jak żywo przypominają Parkera "51", Wing Sung skupił się na "przypominaniu" o Sheafferze. Większość piór Wing Sung, które miałam w rękach mają bowiem stalówkę typu Triumph. Ta w moim modelu "727" pisze genialnie, linią zbliżoną do włosa, XXF (EEF) i właśnie w tym miejscu pojawiło się we mnie skojarzenie z latami szkolnymi.

Model "727" to duże, można powiedzieć nawet, że dystyngowane pióro, o wrzecionowatym kształcie. W tylnej części korpusu znajduje się pokrętło, które wysuwa końcówkę z długopisem. Całość od strony estetycznej zasługuje na prawdę na najwyższe uznanie. Co do jakości użytych do produkcji materiałów też trudno mieć większe zastrzeżenia. Chromowana skuwka i takie wykończenia, mimo upływu lat wyglądają jak nowe, a plastik korpusu pozostał lśniący i nosi tylko nieznaczne ślady zużycia. Stalówka stalowa, pozłacana i gdyby nie napis "Wing Sung", można by uznać, że przełożona z jakiegoś Sheaffera.

Aerometryczny system napełniania dopełnia całości. Zbiornik ma niewielką pojemność, ale przy tej grubości stalówki, atramentu wystarcza na długo.

Trudno mi to pióro umiejscowić w czasie, ale sądzę, że jest to produkcja z lat 80/90-ych. Z informacji zawartych na FPNie wynika bowiem, że po przejęciu przez Hero jakość piór Wing Sung bardzo spadła, a "727" z całą pewnością nie należy do piór słabych.





3 komentarze:

  1. no, po prostu cudnie!
    nie na temat, ale tylko z radości, że blog ożył;
    widać wiosna nie tylko roślinki do życia pobudza :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie! Oni jednak nie zapomnieli o blogu. I bardzo dobrze ;)

    A co do piórka - niezwykle estetyczne połączenie dwu narzędzi do pisania. Do tej pory widziałem takie od Sheaffera i bodaj Wahl-Eversharp, ale żadne z nich nie przypadło mi do gustu, a te powyższe - nawet, nawet.

    Jedynie nie do końca lubię łączyć chrom ze złotem - jeśli stalówka jest złota to wykończenia również powinny być złote. To może ciut ograniczone postrzeganie wykończania piór, jednak wizualnie innego wyjścia nie widzę. Trochę gryzie mi się taka przeplatanka [no chyba, że piórko w całości jest złoto-chromowane, wtedy takie połączenia nie gryzą się].

    PS. Rka, mogłabyś pokazać próbkę pisma tą cieniutką kreską?

    OdpowiedzUsuń
  3. Często jest tak że złota stalówka pokryta rodem jest srebrnego koloru ale nadal jest złota.
    Tu jednak przyznaję rację, lepiej prezentowała by się w srebrze.

    OdpowiedzUsuń