Nie dotyczy to rzecz jasna wszystkich modeli, tylko tych wcześniejszych (sprzed 1942 roku, a po nim tylko Triumph), w których niezwykle miłe dla oka i eleganckie smukłości nie zostały jeszcze zastąpione nudniejszym owalem. Najwyraźniej mam też słabość do przeźroczystych korpusów, chociaż z drugiej strony klasyczne demonstratory nie chwytają mnie bardzo za serce.
Tak czy owak, jako jedno z podręcznych, zawsze napełnionych atramentem piór, trafił na biurko ten oto Sheaffer Balance:
Pióro wyposażone jest w stalówkę Feather Touch, zaprezentowaną przez Sheaffera po raz pierwszy w 1931 roku. Jej końcówka została zaprojektowana w taki sposób, żeby piórem można było pisać z dwóch stron. Być może inne egzemplarze zdają egzamin, ale mój zdecydowanie lepiej pisze w klasycznym ustawieniu. Możliwe, że decydujący jest tu fakt, że to italic, co zresztą przesądziło o wyborze. Italic bowiem najbardziej (wizualnie) przypomina klasycznego flexa - to ścięta na płasko końcówka pióra, pozwalające kreślić cienką linię w pionie i szerszą w poziomie.
Model posiada system napełniania typu plunger filler, zwany też systemem odwróconej strzykawki, który - jeśli tylko jest w pełni sprawny - rzeczywiście może przyprawić o zachwyt. Jeden ruch "tłoka" w dół napełnia niemal cały korpus atramentem, co można potem podziwiać przez półprzeźroczysty korpus.
System ten Sheaffer wprowadził w linii WASP Clipper w 1934 roku i stosował w niemal wszystkich modelach (alternatywnie z klasycznym lever fillerem) aż do pojawienia się systemu Touchdown w 1949 roku.
Klips. Jeden z najbardziej (w mojej opinii) eleganckich klipsów w historii - Radius Clip - szerszy u góry, przechodzący tu w łezkę, zwężający się ku dołowi, zakończony połową kuli. Pióra z tym klipsem produkowane były od 1937 roku do II Wojny Światowej.
Pióro nie jest z serii Lifetime, więc nie ma białej kropki. Klasyczna czerń z pozłacanymi dodatkami tylko w postaci niezbyt szerokiej obrączki i klipsa, jest w tym piórze bardzo elegancka i ponadczasowa. Miło nim pisać, miło na nie spoglądać.
Na koniec nieco "techniki". Tak to pióro wyglądało kiedy do niego usiadłam:

A tak po dłuższej chwili:

Pióro nie jest z serii Lifetime, więc nie ma białej kropki. Klasyczna czerń z pozłacanymi dodatkami tylko w postaci niezbyt szerokiej obrączki i klipsa, jest w tym piórze bardzo elegancka i ponadczasowa. Miło nim pisać, miło na nie spoglądać.
Na koniec nieco "techniki". Tak to pióro wyglądało kiedy do niego usiadłam:
A tak po dłuższej chwili: