3 sty 2009

Conway Stewart

Wobec coraz większej popularności i zapotrzebowania na pióro wieczne na początku XX wieku, dwóch młodych, angielskich dżentelmenów postanowiło spróbować swoich sił w tej branży (chwała im za to!). Thomas Howard Garner i Frank Jarvis nie byli całkowitymi żółtodziobami - obaj wcześniej współpracowali z Thomasem De La Rue (Onoto) i na bazie tego doświadczenia w 1905 roku założyli własną firmę, którą nazwali Conway Stewart. Nie wiadomo dlaczego akurat tak, być może uznali, że Garner Jarvis nie brzmi zachęcająco, a być może mieli duże poczucie humoru - Conway i Stewart to bardzo popularna wówczas para komików, występujących w Collin's Music Hall w Islington.

Panowie mieli bardzo niski budżet startowy, nie mogli
więc początkowo nawet marzyć o konkurowaniu z Onoto, który na samą reklamę przeznaczał ok. 50 tys. funtów!!! Niemniej jednak od samego początku jasno określili cele i grupę docelową i trzymali się tego kierunku bardzo długo - pióra miały być bardzo dobrej jakości, ale w porównaniu z Onoto, Parkerem i Watermanem konkurencyjne cenowo.

Marka Conway Stewart została zarejestrowana w 1920 roku i powoli acz sukcesywnie pięła się w górę osiągając największy szczyt popularności w latach 50ych.
Modeli Conway stworzył co niemiara - co może z pewnością imponować, firma wypracowała sobie swój własny styl - design nie powiela innych producentów, a śmiałość zestawień kolorystycznych i wzorów może zachwycać.

Złote stalówki są świetne - twarde i semi-flexowe najczęściej, a pióra wykonane z najwyższą starannością. Polityka najwyższej jakości za przyzwoitą cenę zdaje się być strzałem w dziesiątkę - inni angielscy producenci, jak wspominane Onoto, Burnham, Wyvern, Stephens czy Mentmore nie przetrwali próby czasu, a Conway ma się świetnie i od lat znajduje się w czołówce najlepszych producentów piór.

Pióro z pewnością bardzo "godne" rozważenia, zarówno użytkowo jak i kolekcjonersko, choć miłośnicy bardzo dużych piór raczej powinni się przyglądać współczesnej produkcji (np. model Churchill) - stare pióra tego producenta są gabarytowo raczej średnie i zazwyczaj nie przekraczają 15 cm ze skuwką nałożoną na koniec korpusu (za wyjątkiem wcześniejszy flattopowych modeli z lat 30-40).

Modele Duro, rmhr (kauczukowe czarno-czerwone) oraz te o wzorach "Cracked Ice" (czarne z białymi żyłkami) i "Floral" (na ostatnim zdjęciu drugie od lewej) są najdroższe i najwyżej kolekcjonersko cenione.


1 sty 2009

Wahl Eversharp - Coronet

S nowym godom s nowym sciastwiem! Mam nadzieję, że dla wszystkich to będzie dobry rok. A gdyby tak wejść w niego z nowym piórem?

Wahl-Eversharp to wyśmienita firma, która do końca lat 40ych szła "łeb w łeb" z pozostałymi czołowymi producentami amerykańskimi: Parkerem, Watermanem i Sheafferem. Zaliczana jest zresztą wraz z nimi do tzw. "Wielkiej Czwórki".



Coronet to jedna z najbardziej spektakularnych linii, zaprezentowana pod koniec 1936 roku i produkowana do roku 1941. Hasłem przewodnim kampanii reklamowej było zdanie "Gold is Back!", a intencją firmy była sprzedaż tego modelu poprzez sieci jubilerskie. Co ciekawe, pióra wcale nie były najdroższe - Coronet w pozłacanej koszulce kosztował 10$, tyle samo co największy Doric. Tzw. Half-Coronet - model z plastikowym korpusem i pozłacaną skuwką za 8,75$. W chwili obecnej ich ceny przewyższają wyjściowe ponad 50-krotnie!!
Coronet przez wielu uznawany jest za ikonę stylu Art Deco (zaraz po nim plasuje się inny model tej firmy - Doric), jak Empire State Building i rzeczywiście linia ma "coś" w sobie, w każdym razie żaden inny producent nawet się nie zbliżył do tak odważnego jak na tamte czasy designu. Odważnego przede wszystkim z powodu próby zachowania "klasycznego" charakteru - nieco wysmuklona linia pióra nie mogła jednak konkurować z ogromną popularnością większych obłości Sheaffera Balance'a czy Parkera Vacumatica.
W roku 1938 Wahl Eversharp wprowadza do rodziny tańszy model Pacemaker (pierwszy z prawej), nazywany też małym bratem Coroneta, co jednak nie poprawiło wielkości sprzedaży i także ten model dołączył do tych rzadziej/rzadko spotykanych.

Sheaffer Balance

Chociaż nie przepadam za cygarowatymi piórami, przyznać muszę, że wraz z upływem czasu i ilości przechodzącym przez ręce egzemplarzy, z coraz większym zainteresowaniem i sympatią spoglądam w stronę linii Balance Sheaffera.
Nie dotyczy to rzecz jasna wszystkich modeli, tylko tych wcześniejszych (sprzed 1942 roku, a po nim tylko Triumph), w których niezwykle miłe dla oka i eleganckie smukłości nie zostały jeszcze zastąpione nudniejszym owalem. Najwyraźniej mam też słabość do przeźroczystych korpusów, chociaż z drugiej strony klasyczne demonstratory nie chwytają mnie bardzo za serce.
Tak czy owak, jako jedno z podręcznych, zawsze napełnionych atramentem piór, trafił na biurko ten oto Sheaffer Balance:





Pióro wyposażone jest w stalówkę Feather Touch, zaprezentowaną przez Sheaffera po raz pierwszy w 1931 roku. Jej końcówka została zaprojektowana w taki sposób, żeby piórem można było pisać z dwóch stron. Być może inne egzemplarze zdają egzamin, ale mój zdecydowanie lepiej pisze w klasycznym ustawieniu. Możliwe, że decydujący jest tu fakt, że to italic, co zresztą przesądziło o wyborze. Italic bowiem najbardziej (wizualnie) przypomina klasycznego flexa - to ścięta na płasko końcówka pióra, pozwalające kreślić cienką linię w pionie i szerszą w poziomie.







Model posiada system napełniania typu plunger filler, zwany też systemem odwróconej strzykawki, który - jeśli tylko jest w pełni sprawny - rzeczywiście może przyprawić o zachwyt. Jeden ruch "tłoka" w dół napełnia niemal cały korpus atramentem, co można potem podziwiać przez półprzeźroczysty korpus.
System ten Sheaffer wprowadził w linii WASP Clipper w 1934 roku i stosował w niemal wszystkich modelach (alternatywnie z klasycznym lever fillerem) aż do pojawienia się systemu Touchdown w 1949 roku.





Klips. Jeden z najbardziej (w mojej opinii) eleganckich klipsów w historii - Radius Clip - szerszy u góry, przechodzący tu w łezkę, zwężający się ku dołowi, zakończony połową kuli. Pióra z tym klipsem produkowane były od 1937 roku do II Wojny Światowej.

Pióro nie jest z serii Lifetime, więc nie ma białej kropki. Klasyczna czerń z pozłacanymi dodatkami tylko w postaci niezbyt szerokiej obrączki i klipsa, jest w tym piórze bardzo elegancka i ponadczasowa. Miło nim pisać, miło na nie spoglądać.

Na koniec nieco "techniki". Tak to pióro wyglądało kiedy do niego usiadłam:



A tak po dłuższej chwili:




William Andrew Houston - Snapfil

Coraz bardziej podoba mi się Houston i jego pióra. Po Jiffy, w którym zastosowano prosty system strzykawkowy (syringe filler) teraz trafił mi się Snapfil tego samego producenta.
Pióro z tradycyjnym dla tej firmy "taperem" mniej więcej od połowy korpusu, aż do jego końca i ciekawym rozwiązaniem napełniania.
Snapfiller to system dźwigienkowy, który w porównaniu do tradycyjnego lewarka (opatentowanego przez Sheaffera) - po pierwsze podnosi się z przeciwnej strony (od prawej do lewej, a nie jak klasycznie od lewej do prawej), po wtóre ma pod dźwignią główną schowaną mniejszą, która ustawiona pod kątem prostym do wewnętrznej blaszki, dociska ją, powodując tym samym jej sprężanie i rozprężanie i pobór atramentu.
Nazwa systemu wzięła się z charakterystycznego dźwięku "snap", kiedy mała dźwignia chowa się w dużej i obie wracają do pierwotnego ustawienia. Fajne!


snapfiller - Snapfil by Houston, c.1920


Pióro Snapfil, jak Jiffy, jest bardzo dobrej jakości. Wykonane z utwardzanego kauczuku (bhr) z gładką, pozłacaną koszulką, co jest rzadko spotykaną wersją. Houston produkował także pióra ze złotymi koszulkami, ale najczęściej spotkać można czarne pióra - gładkie lub cyzelowane, także z obrączkami na korpusach lub skuwkach. Pełne pozłacane lub złote koszulki są w przypadku tego producenta "uncommon" lub "unusual" :-)




Snapfil w całości (capped)


Snapfil bez skuwki (uncapped)


Snapfil ze skuwką na końcu korpusu (posted)


złota stalówka Snapfil 2 - rozmiar F flex


Historia tego ciekawego producenta jest przy wpisie poświęconym Jiffy Pen. Firma stosował cztery systemy napełniania: eyedropper, snapfiller, syringe-filler i tradycyjny lever-filler.

L.C Hardtmuth - Koh-I-Noor

O samej firmie będzie przy okazji, bo jej historia jest niezwykle ciekawa - dzisiaj tylko zdjęcia, bo jestem... urzeczona. W tym piórze celebrować mogę wszystko - począwszy od połączenia półprzeźroczystego celuloidu (z czarnymi paseczkami) z czarnym celuloidem i kauczukiem (szczyt skuwki), poprzez klips do wyśmienitej, dźwięcznej stalówki. Dopracowanie szczegółów, jakość i estetyka na najwyższym, światowym poziomie.
Siedzę, wzdycham i piszę.

Firma: L.C. Hardtmuth
Model: Koh-I-Noor 520
Rok produkcji: c.1939
Wielkość: duże pióro (przez duże D) - 13,5 cm ze skuwką zakręconą i niemal 17 cm z nałożoną na koniec korpusu; średnica skuwki - 1,3 cm.

Fotostory: