30 sty 2010

"Victorian Pencils - Tools to Jewels" by Deborah Crosby


Jeżeli w polu naszych zainteresowań artykułami piśmiennymi leżą wczesne ołówki i pióra maczane, "Victorian Pencils", autorstwa Deborah Crosby to książka z gatunku bezcennych, a już z pewnością pozycja "must have" kolekcjonera.
W mojej opinii nie ma lepszego kompendium i choć autorka w głównej mierze przybliża tematykę produkcji ołówków i ich niesamowitej różnorodności, z racji faktu, że ich wytwórcami były firmy, które oferowały także pióra, nie zostały one w książce pominięte.

Na ponad dwustu stronach, bogato ilustrowanej fotografiami książki możemy zapoznać się ze wszystkimi, najważniejszymi faktami z życia ołówków epoki wiktoriańskiej. Publikacja została podzielona na dziewięć rozdziałów:
Chapter One: History
Chapter Two: Materials
Chapter Three: Ornamentation and Surface Decoration
Chapter Four: Evolution of the Mechanical Pencil
Chapter Five: Figural Pencils
Chapter Six: Not Just a Pencil
Chapter Seven: More Pencils
Chapter Eight: Pencil-Case Makers
Chapter Nine: Display and Care

Miłośnikom wczesnych piór maczanych szczególnie polecam rozdział ósmy poświęcony producentom, gdzie znaleźć można informacje na temat wielu firm, których próżno szukać gdzie indziej. Aikin Lambert, Thomas Addison, Baird-North, Edward Baker, A.T. Cross Company, Eberhard Faber, Leroy W. Fairchild, John Foley i wielu innych.

Tytuł: Victorian Pencils - Tools to Jewels
Autor: Deborah Crosby
Rok wydania: 1998
Wydawca: Schiffer Publishing Ltd.
Stron: 224
Oprawa: twarda
ISBN: 0-7643-0413-5

Nowy Rok!



19 gru 2009

Doric i kolory, cz. 4


Nowsza wersja Doric, produkowana po 1935 roku, została już gruntownie przeprojektowana: zmieni się nie tylko design tych pior (nowy klips, nowe obraczki na skuwce - szersze, sięgające do końca krawędzi skuwki - które, jak glosily reklamy - były wprost stworzone do przestawiania suwaczka przy Adjustable Point) ale takze paleta kolorow: nowe piora dostepne byly w:

-Silver Shell - odpowiednik dawnego Burma z wykończeniami w kolorze srebrnym (klips/skuwka/dzwigienka), które pokryte były bialym zlotem; wykonczenie to Wahl-Eversharp określał jako "platinized".
-Green Shell - zastapil Kashmir (wykonczenia GF)
-Garnet Red Shell - odpowiednik Marocco (GF)
-Jet Black - jedyny kolor jaki pozostal bez zmian (GF)

nowe kolory:

-Blue Shell (platinized trim)
-Gold Shell (GF)
-Lavender (GF)

Oprocz nowych wzorow i kolorow w piorach Doric pojawil sie takze nowy system napelniania, zwany One Shot Vacuum Filler. Piora z dzwigienkami nadal byly produkowane (w katalogach nazywane byly The Royal Doric), piora z systemem Vac-fil natomiast okreslane byly jako wersja De Luxe.

Klips w nowych Doric (full size) tak jak poprzednio wystepowal w dwóch wariantach - tradycyjny "Side Clip", umieszczony niżej, oraz tzw. Soldier Clip, czyli klips zamontowany u szczytu skuwki, dzieki czemu piorko siedzi gleboko w kieszeni. Emblemat Gold Seal jest w takich piórach umieszczony pod, zamiast nad klipsem, jak ma to miejsce w przypadku piór z "Side Clip".


Wahl - Eversharp Doric (Side Clip), Garnet Red shell, 1935 r.


Wahl - Eversharp Doric (Side Clip), Garnet Red shell, 1935.


Wahl - Eversharp Doric (Soldier Clip), Silver Shell, 1935 r.


Pióra i ołówki Wahl - Eversharp Doric: (od lewej) Garnet Red (Side Clip) i Silver Shell (Soldier Clip), c.1935 r.


Reklama piór Wahl - Eversharp Doric, Time Magazine, 1936 r.

8 lis 2009

Wielcy i pióra: Wahl-Eversharp.


Co jakiś czas, wyszukując potrzebne mi informacje na temat firmy Wahl-Eversharp natrafiam na różne ciekawostki. Tym razem, szukając czegoś zupełnie innego, natrafiłem na informacje, które doskonale będą pasować do cyklu wpisów zaczętych jakis czas temu przez Rkę. Dzisiejsza notka będzie bowiem o sławnych ludziach, którzy używali piór Wahl-Eversharpa: w kampanii reklamowej piór Doric na początku lat 30 pojawiło się kilka znanych wówczas nazwisk, co przełożyło się na całkiem niezłą (jak na czasy kryzysu) sprzedaż tych piór. Jedną z takich osób była aktorka Claudette Colbert, znana z takich produkcji jak Kleopatra (Cleopatra, 1934) gdzie wystąpiła jako Kleopatra, czy Ich noce (It Happened One Night, 1934) gdzie zagrała Ellie Andrews.

Reklama piór Wahl-Eversharp Doric - Claudette Colbert, lata 30

Oprócz Claudette Colbert, w reklamach Eversharpa pojawiła sie takze Loretta Young, również aktorka amerynańska, w 1948 roku uhonorowana Oscarem za rolę w filmie Córka Farmera (Farmer's Daughter) i James Cagney - zdobywca Oscara i jeden z najbardziej wówczas popularnych aktorów kina dźwiękowego znany głównie z grania roli gangsterów i rzezimieszków, który - paradoksalnie - nominację do wspomnianej nagrody otrzymał za rolę w musicalu Yankee Doodle Dandy w 1942 roku.

Reklama piór Doric - Loretta Young, początek lat 30


Reklama piór Doric - James Cagney, lata 30

Pióra Wahl-Eversharp Doric reklamował także Fontaine Fox, znany amerykański ilustrator i rysownik oraz twórca popularnych w latach 30 historyjek obrazkowych pt. Tooneville Folks, ukazujących się na łamach amerykańskiej prasy od lat roku 1913 do końca 1955 r - i trudno się dziwić, ponieważ Adjustable Point jest niemal stworzone do rysowania ;-)

Reklama piór Doric - Fontaine Fox, 1934

Doric Adjustable Point (otrzymanego od uczestników I Kongresu Nauki Polskiej) używał także Kazimierz Kordylewski, polski astronom, który w 1926 roku odkrył gwiazdę T Corvi (położoną w konstelacji Kruka, o okresie zmienności ok. 400 dni) a w 1961 - pyłowe księżyce Ziemi, położone w punktach Lagrange'a układu Ziemia-Księżyc.

Kazimierz Kordylewski (po lewej stronie)

Nieco później, bo w latach 50, w reklamach nowych piór Eversharpa (Symphony) pojawiła się także Ilka Chase, aktorka (występowała także na Broadway'u) - znana z takich filmów jak Once a Sinner, The Animal Kingdom czy The Big Knife - oraz autorka książek zatytułowanych m.in Past Imperfect oraz Free Admission.

Ilka Chase - Reklama piór Symphony, lata 50

21 paź 2009

Występek? Grzech? Czy niewybaczalna profanacja?




W życiu dobrze mieć zasady, ot choćby między innymi taką, że pióro powinno być oryginalne, co oznacza, że począwszy od skuwki, przez korpus i system napełniania, po sekcję, spływak i stalówkę MA być takie, jak je zaprojektował i stworzył producent!
W przypadku starych piór sprawa czasami nie jest prosta, szczególnie gdy np. trafia do nas pióro bez stalówki (lub jakiejś innej części). Zasada kolejna w takim przypadku mówi, żeby dobrać stalówkę (lub co tam bądź brakuje) tego samego producenta, co pióro i niechaj będzie ona/to z mniej więcej tego samego okresu. Amen!
Jednak....
Zainspirowana pewnym dialogiem filmowym (' - c'mon, złam kilka zasad, to cię wyzwoli...') oraz pewnym "dziwolągiem", którego podrzucił mi jako ciekawostkę znajomy kolekcjoner, postanowiłam "się wyzwolić" i sponiewierać stężałe na granit reguły, do czego niniejszym publicznie się przyznaję, licząc na choćby niewielkie rozgrzeszenie i słowa otuchy (wyimaginowane poczucie winy to paskudna rzecz!).

Na powyższych dwóch zdjęciach "dziwoląg" to to mniejsze "coś", które na pierwszy rzut oka wydawało się być zwykłym korpusem pióra z tłoczkowym lub przyciskowym systemem napełniania, bez sekcji, stalówki i wyraźnie zasygnalizowanym brakiem skuwki. Po odkręceniu nakrętki na końcu korpusu okazało się jednak, że .... to pióro! W miejscu, w którym teoretycznie powinno znajdować się pokrętło tłoka lub przycisk, sterczała jak byk stalówka od Parkera 45. Pomyślałam "o cholera, cudo!". Z drugiej strony, jak się tak głębiej zastanowiłam, to jednak otuchą natchnął mnie fakt, że desperacja lub dzika żądza posiadania piszącego pióra, potrafi pchnąć myśl ludzką w obszary, po których chyba nawet sam Mac Gyver nie chadzał.
Po tych przemyśleniach, które uznałam za twórcze, postanowiłam ... zgrzeszyć!

Grzech lekki - Inkograph.

Ta bardzo fajna amerykańska firma produkowała pióra typu stylographic (vel stylo), które zamiast standardowej stalówki, posiadały końcówkę bardzo podobną do współczesnych rapidografów. Innymi słowy, funkcjonowały trochę jak długopis na atrament i bez kulki.
Mój ulubiony Inkograph leżał sobie smutno w jednym z blistrów, używany raz na przysłowiowy ruski rok, kiedy trzeba było pisząc bardzo mocno przycisnąć.
Kusił mnie i nęcił wielkością, formą i przede wszystkim tym czerwono-czarnym kolorem. Szybki przegląd dostępnych części i po kwadransie dostał nową sekcję z flexową, wyśmienitą stalówką Aikin Lambert.

Grzech ciężki - Bohler.

Dość długo w ogóle nie wiedziałam "co zacz". Trafiło do mnie brudne, porysowane i w wersji "skuwka plus korpus". Tłoczkowy system napełniania w strzępach, ale po bliższych oględzinach na pokrętle tłoka ujawniły się litery HB. O rany, Herman! - pomyślałam uradowana. I to jaki!. Do tej pory widywałam tylko czarne, typowo niemieckie "surowe" wersje. Po estetycznej renowacji okazało się, że pióro byłoby... naprawdę piękne, gdyby miało czym pisać. Oczywiście mogłabym być cierpliwa i latami wypatrywać odpowiedniej wkręcanej sekcji, właściwego spływaka i oryginalnego systemu napełniania. Ze złotą stalówką Degussa nie byłoby aż tak dużego problemu, ale .... jak grzeszyć to z rozmachem! Chciałam nim pisać "już, zaraz".

Stalówka od Sheaffera Triumph, o tak! Sprawdziłam gwint, idealnie pasuje. Co do środka?! Ponieważ ślepa skuwka została doklejona na stałe do tyłu korpusu, miałam dwa wyjścia: albo wycinać miejsce na dźwigienkę, albo .... Parker 51! Oczywiste, że poszłam na skróty i tym sposobem mam pięknego, rzadko spotykanego Bohlero-Sheaffero-Parkera!

Oba pióra sprawują się wyśmienicie i piszą świetnie. O ile w przypadku Inkographa można wrócić do wersji oryginalnej w każdej chwili, o tyle Bohler jest już "spalony", ale mimo wszystko nie żałuję nic a nic!